Hipnoza w miłości i seksie

Większość zaburzeń seksualnych oraz problemów w kontaktach miłosnych ma swoje żródło w psychice. Poprzez hipnozę można łagodzić te problemy i pomóc pacjentom cieszyć się miłością.

Dr Andrzej Kaczorowski:

Z mojej wieloletniej praktyki terapeutycznej wynika, że problemy miłości bywają niezbyt poetyckie i dotyczą impotencji u mężczyzn oraz oziębłości płciowej u pań. Jak poważna to sprawa, świadczą o tym kolejki przestraszonych pacjentów. W przypadku impotencji i oziębłości hipnoza jest skuteczna, ponieważ są to zaburzenia psychosomatyczne, czyli takie, na które właśnie tego typu terapia ma najlepszy wpływ. W czasie seansów hipnotycznych pacjenci poznają bariery, które stają im na drodze budowania serdecznych więzi i razem z terapeutą rozwiązują je. Sztuczny sen terapeutyczny pozwala zanalizować powody lęków, przezwyciężyć je i zmienić nastawienie do miłości i seksu. Warto poznać mechanizm obu schorzeń. Najczęściej biorą się one z nadmiernych wymagań u panów oraz lęków u pań. U mężczyzn strach przed „niesprawdzeniem się” działa jak zła sugestia (i rzeczywiście - nie wychodzi). U pań i u panów do intymnego życia przebijają się złe opinie i nawyki wyniesione z domu (sex – temat tabu), wpajana pruderia, lęk przed cielesnością, brak wyobraźni, lęk przed zbliżeniem i… przed ciążą oraz brak pewności siebie. Zanika w nas poczucie (lub nikt nas tego nie nauczył), że z seksu można czerpać przyjemność i wiele radości, że to łączy, że daje wspólną miłą tajemnicę. Bardzo często powodem obniżenia namiętności jest zmiana układu między partnerami, np. ślub i stabilizacja. Taki pogląd też często wynosimy z domu: to już żona (mąż), a więc nie kochanka. W hipnozie trzeba zbadać oczekiwania wobec partnera, marzenia, fantazje i ciągi zachowań, które rozwiewają nadzieje partnerów wobec siebie. Trzeba pacjentowi uświadomić, że marzenia można realizować i łączyć je z marzeniami partnera. Jeden z psychologów bardzo trafnie opisuje zjawisko oziębienia namiętności: Kultura purytańska nie jest w stanie przełknąć takiej przerażającej pigułki. To, co „jest dla nas dobre”, nie może być jednocześnie przyjemne. Mowa tu wprost o nawykach: leki czy ślub – „to jest wstrętne, bolesne, gorzkie, ale dobre dla ciebie” – mówią nam w domu. Tak to zapamiętujemy i tak odreagowujemy. Zalęknionym kochankom należałoby polecić choć jeden wieczór wspólnej lektury książki o wschodniej sztuce miłości. Nie ma tam nic gorszącego, jest powolne, delikatne i piękne dążenie do celu. Warto dodać, że problemy seksualne ukrywamy często pod postacią rozmaitych błędnych zachowań (jako przeniesienie problemu, np. w nałogach) i schorzeń fizycznych, np. bólów kręgosłupa, migren, bezsenności. Terapia hipnotyczna daje bardzo dobre rezultaty w łagodzeniu tzw. nerwicy drugiej połowy życia, którą psycholodzy nazywają syndromem opuszczonego gniazda. Wypełniliśmy zadania pierwszej połowy (mamy dom, dorosłe dzieci, pewien dorobek, pracę) i właśnie wtedy u większości osób pojawia się poczucie utraty pełni życia, doznanie pustki, niepewności, braku wartości i sensu. Ma to ogromny wpływ na złą samoocenę seksualną, na utwalanie się myśli, że „nie jesteśmy już atrakcyjni”. Nerwica drugiej połowy życia jest przyczyną wielu bolesnych rozstań i rozwodów. Odpowiednia terapia hipnotyczna pozwoli spokojniej podejmować decyzje, rzadziej do głosu dochodzi lęk związany ze zmianą koleiny życiowej. Łagodne afirmacje przyniosą przekonanie, że ta zmiana może być pozytywna, może ukazać nam nowe horyzonty, zainteresowania, to czas na refleksję i myślenie, że „jestem już inny, ale nie gorszy”. Człowiek, u którego na nowo rozbudzi się chęć do poznawania przyszłości jest radośniejszy, jego optymizm udziela się innym – a takie podejście do życia zawsze czyni nas atrakcyjniejszymi partnerami, także seksualnie. Dotychczasowe związki nie muszą się rozpadać, ale staną się inne, bogatsze, a nawet bardziej wolne od problemów codzienności.